Dorota Berger, "Miejsca zielone"
27.05-31.07.2010
Delikatne, smukłe drzewa. Włoskie ogrody. Melancholijne cmentarze z cyprysami. Samotne wyspy. Nadbrzeża rzek. Osobista geografia wewnętrznych podróży.
Doroty Berger
Zieleń i błękit południa
„… przemienić tę niewielką przestrzeń w ogród pełen delikatności i wdzięku.”
Zbigniew Herbert
Delikatne, smukłe drzewa. Włoskie ogrody. Melancholijne cmentarze z cyprysami. Samotne wyspy. Nadbrzeża rzek. Osobista geografia wewnętrznych podróży. Wypraw do miejsc tajemniczych i trudnodostępnych, choć upragnionych. Do miejsc wyciszenia, gdzie przebywa się wobec natury, wpatrując się w bezkres horyzontu, w harmonię zieleni i błękitu. Lub patrzy z góry, z lotu ptaka, obejmując przestrzeń szerokim spojrzeniem. Lub z innej, sobie tylko właściwej, perspektywy. Z dziecięcą ostrością i wrażliwie.
Takie jest malarstwo Doroty Berger. Skupione, powolne, drobiazgowe. Zupełnie wbrew modzie i czasom. Wobec zgiełku codzienności jest dziwnie spokojne i kojące. Choć zawiera też tajemnicę. Jej obrazy można oglądać i chłonąć. Zatapiać wzrok w zieleni i błękicie. Lecz można też – czytać. Poszukiwać znaczeń symboli i nawiązań do sztuki średniowiecza i wczesnego renesansu: ogród, labirynt, fontanna, rzeka, wzgórze… Czasem odkryjemy też wplątany zupełnie współczesny element – jak wieża widokowa czy rzeczny próg.
Zieleń i błękit są w obrazach Doroty Berger dominujące. Wyraziste. Choć pokrycie werniksem wycisza pierwotną intensywność tempery. Wprowadza charakterystyczne, matowe zamglenie. Przywołuje zieleń południa. Leniwą sjestę w gorący dzień. Poranny spacer po ogrodzie.
Magdalena Wicherkiewicz
* Polecamy: "Weranda" o wystawie Doroty Berger